19 października 2017

5. sezon City Trail

Zaczęliśmy 5. sezon z City Trail. To chyba taki mały jubileusz? Więc z tej okazji dołożyliśmy drugie 5 - czyli piątą lokalizację, w której biegliśmy. Tym razem padło na Katowice. Wiem, wiem, toż to koniec świata, ale trafiła się okazja to zwiedzamy. Plan jest prosty - pojawić się w każdej miejscowości, w której rozgrywane są biegi City Trail. Na liście jest już:
Bydgoszcz
Wrocław
Gdynia (trzeba będzie dorobić Gdańsk by był trójmiejski komplet)
Łódź (do poprawki, bo jest nowa trasa)
Katowice.
Poznań znamy z letniej trasy, więc wkrótce zawitamy na tradycyjnej.

 Katowice bez planu. Pobiec i tyle. Najpierw miała wystartować Kinia - córka kuzynki. Gdy się szykowała ja poszedłem potruchtać i pozwiedzać trasę. Nie jest to bydgoski stół. Trochę pod górę, trochę z góry. Sprawdzony przeze mnie fragment zapowiadał się ciekawie.
fot. Run Silesia


W czasie krótkiej pogaduchy przed startem Szmajchel zdziwił się, że jesteśmy w Katowicach, zapytał czy przyjechaliśmy specjalnie. Zażartowałem, że jechaliśmy, wypatrzyliśmy samochód City Trail to wskoczyliśmy.

Rozgrzewając się co chwila zaglądałem do biura zawodów by poszukać Sylwii Ślęzak, która była elementem konkursu fotograficznego. W tym roku nie ma zabawy w "kto pierwszy ten lepszy" i jak najszybsze udzielenie odpowiedzi, a trzeba wykazać się kreatywnością i zrobić ciekawe zdjęcie z wytypowaną osobą. O zasadach konkursu dowiedziałem się gdy byliśmy w drodze do Katowic. Kicha. Zrób coś, jak nie masz z czego. Na szczęście z pomocą przyszły kłopoty z zaśnięciem w sobotnią noc. Wymyśliłem. Rozgrzewka była bez sprintów, uzbierałem spore 4 km.

Sylwię znaleźliśmy tuż przed startem, pytanie czy możemy zrobić zdjęcie teraz czy po biegu. Teraz. No to siup, wytłumaczyłem szybko o co chodzi i już. Powstało coś, co miało nam zapewnić wygraną. Taki był plan, a czy się udało?
fot. Sklep Biegacza
fot. Arek Gola, Dziennik Zachodni
 

Pozostało parę chwil do startu. Nie chciałem się ścigać, bo w pamięci miałem kiepski bieg sprzed tygodnia. Puściłem pierwszą turę, drugą, ustawiłem się w połowie grupy biegnącej powyżej 25 minut. Ruszyliśmy lekko w górę. Biegnę i jest mi z lekka za wolno. Przyspieszam i wyprzedzam. Przeciskam się bokiem, unikając krzaków.  Ciągle w górę, nic stromego, ale w górę.
fot. Run Silesia

Tempo poniżej 5 min/km. Nieźle. Zakręt w prawo i ciągle pod górkę. Taki jest cały pierwszy kilometr. Trasa fajna, nie ma nudy. Metry uciekają, ja często wyprzedzam, fajnie. 4:46, drugi 4:49, trzeci 4:44. Czwarty kilometr ciut kręty i wąski, między drzewami, wychodzi najwolniejszy 5:02.
fot. City Trail

fot. Run Silesia
Na piątym kilometrze wiem, że zaraz meta, staram się trzymać drugiego zakresu tętna (teoretycznie - na wyczucie, bo pulsometru nie założyłem). Gdy zrobiło się szerzej ktoś mnie wyprzedza. Myślę sobie "a biegnij", ale za chwilę robi się z górki i to ja przyspieszam, wyprzedzam go na zakręcie. I już po chwili widać metę.
fot. Run Silesia
 Gdzieś za długim zakrętem w lewo, za jeziorkiem. No to biegnę, patrzę na zegarek, jakieś 300 metrów do końca. Przyspieszyć? A czemu nie! Ostatnie 100 m biegnę bardzo mocno, ostatnie metry do mety i słyszę Szmajchela, który akurat jest spikerem: "A do mety zbliża się Tomek Pasieka, o którym przed chwilą Wam mówiłem. Tomek startuje w różnych naszych lokalizacjach." Normalnie poczułem się jak VIP.

Na mecie łapię oddech, zdejmuję czip, zaglądam do Ewy i Kingi i ruszam Madzi na przeciw. Mijanym zawodnikom mówię ile zostało im do mety i dopinguję. Madzię spotykam na końcu 4. km. Ruszamy marszobiegiem, na spokojnie. Metry mijają, przed fotografem biegniemy (a co!).
fot. Sklep Biegacza
 I znów meta. I ponownie Piotrek wspomina o mnie i Madzi i naszych citytrailowych podróżach.

fot. City Trail
fot. City Trail
fot. City Trail

fot. City Trail
Na deser Madzia udzieliła krótkiego wywiadu na potrzeby notatki prasowej o biegu i już. Koniec.

Prawie. Wynik konkursu ogłoszono we środę. Madzia wygrała plecak :)

Pierwszy bieg piątej edycji za nami. Powtórzę się. Nie lubię dystansu 5 km, ale City uwielbiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Trzynasty po raz drugi

Maraton Karkonoski poznałem dwa lata temu. Trasa wówczas zmasakrowała mnie na ostatnich 7 kilometrach. Do tego czasu nie wiedziałem, że zbie...