31 października 2016

Koleżeński Bieg Pamięci Nakło nad Notecią - Paterek - Nakło nad Notecią

Radio Merkury Poznań i Instytut Pamięci Narodowej każdego roku organizują akcję Zapal znicz pamięci. Ideą akcji jest upamiętnienie ofiar jesieni 1939 roku. W tym roku postanowiliśmy przyłączyć się do przedsięwzięcia, jednak z sześciodniowym opóźnieniem, a to dlatego, że 23 października biegliśmy Toruń Marathon. Uczcić biegowo.

Herosi

Biegamy. Wskakujemy w ciuchy, zakładamy buty, zegarki i idziemy. Czasem na trzydzieści minut, czasem na 2 godziny. Bywa, że ruszamy na zawody o różnym dystansie.

Wielu z nas marzy o różnych cudach. O czasie, o dystansie, o miejscu. I częstokroć poświęcamy temu bardzo dużo sił, relacji, czasu.

Z lekcji historii w szkole podstawowej gdzieś w głowie zakodował mi się m.in. Filipides i jego maratońskie posłannictwo oraz 42195 metrów dzisiejszych maratonów. Dzieciaka jakim byłem ta historia zafascynowała. Później przeszła do archiwum pamięci, ale gdzieś siedziała. Nie wiem. Może jako marzenie? A może jako symbol zrobienia czegoś niemożliwego? Nie wiem.

25 października 2016

Urodzinowy maraton

Tak się idealnie złożyło, że toruński maraton wypadał w dniu czterdziestych urodzin więc nie omieszkałem zapisać się na niego w pierwszym terminie, zwłaszcza, że opłata wynosiła wówczas raptem 40 zł. Później, na expo przed Orlenem okazało się, że organizatorzy zrobili promocję i obowiązującą w kwietniu opłatę zmniejszyli z 90 na 60 złotych zatem zapisałem Madzię, do tego w ramach podziękowań Justynę i Ankę. Żartowałem, że wspólny bieg będzie moją imprezą urodzinową.

Im bliżej maratonu tym więcej problemów miała Anka. Dopadła ją kontuzja i udało jej się załatwić przepisanie z maratonu na dychę. Tuż przed startem wyszło, że noga nie odpuści więc zrobiliśmy szybką akcję poszukiwania chętnej na pakiet. Niestety organizator nie przewidywał opcji przepisania pakietów ale cóż. Znalazła się chętna, pakiet został sprzedany.

Przy odbiorze pakietów Justyna była rozczarowana. Stwierdziła, że jest lipa bo są dwa stoiska ze sprzętem i tyle. Zażartowałem, że przywykła do standardów warszawskich, a ona odparła, że ją rozpuściliśmy wielkimi maratonami i oto efekt.

17 października 2016

Maratony Weroniki

W wielu (zwłaszcza maratońskich) postach przewija się hasło Maratony Weroniki. Chyba pora napisać o co w tym dokładnie chodzi, zwłaszcza, że realizacja pomysłu przebiega całkiem żwawo.

Biegam od końca lipca 2012 roku. To był czas gdy Weronika była krótko po czymś, co w wypisie nazwano nefrektomią lewostronną. Jeśli nie chce się komuś szukać wyjaśniam. Wycięto jej wówczas lewą nerkę wraz z żyłą i tętnicą nerkową, wszystko z powodu tkwiącej pomiędzy żyłą a tętnicą masą resztkową guza. W trakcie pierwszej operacji - resekcji guza pierwotnego  (a było to we wrześniu 2011 roku) usunięto tylko nadnercze. Jako, że po zakończonym leczeniu lekarze postanowili zminimalizować ryzyko wznowy neuroblastoma zapadła decyzja by usunąć masę resztkową, niestety z racji jej ulokowania również z nerką. Dziecko, które wówczas powtórnie przecięto na pół już rok później zafascynowało się moim bieganiem. W listopadzie 2013 r. zaczęła biegać ze mną i szybko okazało się, że wpadła w to po uszy.

12 października 2016

Zagraniczny debiut

Marzy mi się maraton w Berlinie. Może będę miał szczęście i mnie wylosują. Póki co trafił mi się wyjazd do Berlina więc postanowiłem zagrzebać w sieci i sprawdzić czy czegoś tam nie biegają. No i mieli biegać. The Great 10k Berlin. Sprawdziłem co i jak i się zapisałem. Z bajerem, bo za 3 euro była opcja wybrania numeru startowego. No to wybrałem 2708.

02 października 2016

II Bieg Dąbrowskiego

Przeczytałem kiedyś na fejsie takie zdanie "Biegi, które organizuje Aldona są na najwyższym poziomie". Wiem, że robi. Startowałem w Biegu Trzech Króli, Madzia (ja fotografowałem) w Biegu Instalatora. O pierwszej edycji Dąbrowskiego słyszałem wiele dobrego.

Postanowiliśmy pobiec mimo, że termin wypadał 6 dni po Maratonie Warszawskim. Maratońskie bóle minęły, ja przez cały tydzień nie biegałem (choć ze dwa razy próbowałem się zebrać, ale po ciemku nie miałem jakoś ochoty) więc pojawienie się w Zielonce było okazją do rozruszania mięśni.

Momiji

W Mierzęcinie byliśmy w ubiegłym roku, postanowiliśmy i w tym, jakby tego było mało postanowiliśmy pokusić Grzesia - entuzjastę Japonii. Dał...