22 marca 2016

Finał City Trail w Bydgoszczy

21 marca 2016 r. podsumowanie tegorocznej edycji City Trail w Bydgoszczy. Z Madzią zaliczyliśmy 4 starty, do tego po jednym w Łodzi i Gdyni. Na finał czekaliśmy i nie. Rok temu wpadłem na pomysł by w dziecięcej kategorii D1 wręczyć nagrodę dla ostatniej zawodniczki. Ku pamięci Weroniki, której nigdy nie udało się przybiec jako przedostatnia dziewczynka. Pomysł na nagrodę był od początku - klocki lego. Do pomysłu postanowiła się dołączyć pewna zawodniczka z woj. pomorskiego, która przysłała jeden ze swoich pucharów. Prosiła by o niej nie wspominać, więc nazwiskiem nie sypnę.


Gala City Trail ma swoją szczególną cechę. Wiele osób (zwłaszcza kobiet) przychodzi odświętnie ubrana. Człowiek siedzi, patrzy i zastanawia się kogo widzi, bo w niebiegowej odzieży wyglądają zupełnie inaczej.

Pojawiliśmy się na pół godziny przed wręczeniem medali dla dzieci. Plan był taki, że w trakcie wręczania pucharu i nagrody na ekranie pojawi się krótka prezentacja biegowych zdjęć Wierki. Niestety nie wyrobiłem się by podesłać ją wcześniej Piotrowi i już nie było sensu kombinować. Jak się okazało wyszło dobrze, bo zrobiłby się tylko problem, w którym momencie ją włączyć.

Dzieciaki wędrowały na boisko, otrzymywały medale i nagrody, my czekaliśmy na D1. Madzia z torebką, a której był zestaw Lego Friends, ja z pucharem. Umówiłem się z Piotrem, że powiem kilka zdań. Wiedziałem od czego zacznę. Od stwierdzenia, że będę mówił krótko bo inaczej się rozkleję.

Po piątej serii biegów zerknąłem na zbiorcze wyniki. Sytuacja zapowiadała się wybitnie ciekawie. Ostatnia była córka naszej koleżanki - Natalka, która zgromadziła 77 punktów. Wśród zawodniczek z trzema biegami na koncie największe szanse na ostatnie miejsce miała cóka drugiej koleżanki - Weronika. Była jeszcze szanse, że nastąpią przetasowania punktacyjne po ostatniej serii. Oj czekałem na rezultaty, czekałem. Okazało się, że Natalka awansowała z ostatniego miejsca na drugie od końca, do tego odzyskała parę punktów i starty zakończyła mając ich 71. Tuż za nią była Maja 72 punkty, a ostatnia Weronika 85 punktów.

Kategorie D0 i D1 nie były nagradzane, by nie stresować dzieci zbędną rywalizacją. Wszystkie dzieciaki dostawały identyczne upominki. Wyjątkiem była nasza nagroda. Starałem się powiedzieć coś sensownego i logicznego, ale jakoś mi nie szło. W drugim zdaniu pojawiła mi się klucha w gardle, w trzecim głos się łamał, niewiele brakowało żebym się kompletnie rozkleił. Ale poszło, choć z trudem. Wywoływałem Weronikę, która jakoś nie mogła usłyszeć, że ma się pojawić obok nas. Kasia - jej mama - też zaczęła ją wzywać, ale bezskutecznie. Koniec końców Weronika się pojawiła. Dostała puchar i nagrodę i ufff. Najgorsze było za nami. Madzia zniknęła, a mnie Piotr poprosił o pomoc przy rozdawaniu nagród dla chłopców.

Reszta gali niemal poszła. Przesiedzieliśmy nagrody dziecięce, doczekaliśmy się wręczenia nagród dorosłych. Tu sprawy trochę się wlokły. Prezentacja filmu z tej edycji cyklu, prezentacja Łukasza (ma niesamowitą wiedzę na temat biegów i lubię go czytać na maratonach) i Piotra na temat przełajów w Polsce. Powiem szczerze dorosła gala trochę się wlokła. Mi to w sumie bez różnicy, gorzej mieli zawodnicy, którzy zostali z dziećmi. Dzieciaki będące w hali od godziny 18 musiały wysiedzieć do 20:30. No, ale jakoś dało się przeżyć. Medale, krótkie rozmowy, ochy i achy. Większość wystrojona. Niektórzy się chwalili tym co ostatnio biegli, inni się chwalili, że tradycyjnie w noc przed startem chlali. Ot, normalne biegowe tematy.

Wieczorem powrót do domu z krótką wizytą w McDonalds (dzieciaki Ewki i Anki były wybitnie głodne) i pogaduchy o minionym wieczorze. Oglądałem medal, oglądałem i stwierdziłem, że kompletnie nie pasuje mi mocowanie taśmy. Stwierdziłem, że zrobię lekki tuning, choć przyznam, że z typowym oczkiem na taśmę wyglądałby lepiej. Trudno. Takie mocowanie miało być jego wyróżnikiem.




Dziś medal powędruje na deskę.

Moja trzecia, a druga Madzi edycja City Trail za nami. Trzecia, druga, a tak w zasadzie pierwsza i najtrudniejsza. Choć z jednej strony kusiło by patrzeć i kibicować staraliśmy się unikać biegów dziecięcych. Za dużo emocji nami targało, a głośne TAAAK dobywające się z dziecięcych gardeł gdy padało sakramentalne pytanie "Jesteście gotowi?" rozwalało nas (i nie tylko nas dwoje) na kawałki.

I jeszcze tylko jedna rzecz, od której niemal zacząłem wizytę w Bydgoszczy. Justynie i Szmajchelowi oraz Benkowi podarowałem tomik z wierszami. Pewnie rozłoży ich na parę części, przynajmniej przez chwilę. Ale niech mają coś z Weroniką w tle.

2 komentarze:

  1. Weronika nie wychodziła bo nie wierzyła, że to coś dla niej...dziekuje. Jesteście wielcy!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam wielcy. Wszyscy mówią, że jestem za chudy. ;)
      A poważnie na przyszły rok muszę trochę dopracować tę nagrodę. I wziąć tekst na kartce, bo to jest rzecz, której z głowy nie dam rady powiedzieć.

      Usuń

Momiji

W Mierzęcinie byliśmy w ubiegłym roku, postanowiliśmy i w tym, jakby tego było mało postanowiliśmy pokusić Grzesia - entuzjastę Japonii. Dał...