19 kwietnia 2015

Zostałem ojcem

Matka Karolina - poznana 20  minut wcześniej. Dziecku na imię Drugie miejsce w kategorii kobiet.
Pojechałem dziś do odległego o 20 km Więcborka. Bieg z tych lokalnych, poza pierwszą trójką bez prowadzonej klasyfikacji, bez pomiaru czasu, za to z ręcznie robionymi medalami (przez Warsztaty Terapii Zajęciowej). No, miał też elektroniczne zapisy, wpisowe 20 zł wrzucane do puszek i numery startowe.
Dziwnie i bez sensu? Skądże! Z jak największym sensem i celem. "Więcbork Biegnie dla Tomka"
Bieg charytatywny, pieniądze z wpisowego przeznaczone na leczenie 22-letniego Tomka Walewskiego, zmagającego się z nowotworem mózgu (więcej informacji tutaj). Dystans 7 km. Dwa okrążenia wokół jeziora.

Pierwotnie miała jechać ze mną Madzia, bo cel szczytny, ale infekcja ją pokonała. Ruszyłem sam, na ostatnią minutę. Oj co się naszukałem plaży, na której miał się odbyć start to moje, bo oczywiście nie obejrzałem mapy przed wyjazdem.



Dotarłem na 10 minut przed startem, na szczęście nie było kolejki po numery startowe, ale o rozgrzewce też nie było mowy. Przed startem ze dwa zdjęcia, krótka rozmowa z Jarkiem i ruszyliśmy. Ja w zasadzie bez większego planu. Pierwsze kółko miało być po 5:40, drugie poniżej 5:00, może w okolicy 4:30. Ot taki dziwny trening na tydzień przed startem w XXXII Biegu Kosynierów we Wrześni. Nie wyszło. Ludzie pognali, mi się przyjemnie machało nogami. 
5:14. 
Przede mną zadziwiająco duża liczba kobiet. To pewnie one mnie zmyliły, bo zazwyczaj tak szybko nie biegają. A dziś jak gazele. Całe stadko, które musiały gęsiego na wąskim mostku nad wypływającą z jeziora rzeczką (a może wpływającą do jeziora?). 
fot. P. Węgrzyn (? poprawcie jeśli się mylę)
To tak sobie gnałem wyprzedzając je stopniowo. Gdzieś tam z przodu migała kolejna. Pomarańczowo-szara bluza Kalenji. Gonić? Nie gonić? Biegnie szybko. Ale tak ją jakoś dopędziłem po 1,5 km i stwierdziłem, że dalej nie przyspieszam. Tempo niezłe. Wyszło 5:05. Zamieniliśmy parę zdań. Okazało się, że jest po weselu, więc zmęczona. Kolejne parę zdań. Rekord na 10 km w okolicy 46 min. No to wiem z kim biegnę. 
fot. A. Cybulska

Pierwsze okrążenie minęło, a tu krzyczą do niej "Karolina, jesteś trzecia." 
"Oho!" pomyślałem. "Znowu Karolina." Zaproponowałem pomoc w utrzymaniu trzeciego miejsca. Nawet przyspieszyliśmy i czwarty km zrobiliśmy w 4:39. I co? 100 m przed nami kobieta. Widzimy kogo gonimy. Bez spiny i ciśnięcia stopniowo zaczęliśmy się zbliżać. Stwierdziłem, że jest nasza, bo biegła w puchowej kamizelce. Musiała się grzać. Podobnie jak ja, bo zimowe leginsy, długi podkoszulek, na to cienka bluza New Balance i koszulka techniczna nie zapewniały komfortu termicznego. 

Wyprzedzając rywalkę Karolina wspomniała jej, że ma rozwiązany but. Tak. To był cios poniżej pasa. Ba! Poniżej kostki!
Mknęliśmy dalej. 4:51, 4:50. Bez zbytniej spiny, ale gadaliśmy zdecydowanie mniej. Prawie wcale. 
Trasa gruntowa, miejscami dziury zasypane świeżym żwirem, więc grząsko. Ostatni kawałek po piachu na plaży. Pogoniliśmy, nie ma co. Karolina utrzymała drugie miejsce, wypracowała sporą przewagę. 
fot. H. Bachusz
I tylko psioczyła, że jest zmęczona.
Nie dziwię się, ale kto jej kazał balować do wczesnego rana na weselu brata?
fot. H. Bachusz

Czas 34:09
 
Na koniec cukierek, mała herbata (bardzo gorąca), pogaduchy biegowe, poczekaliśmy na dekorację i do domu.

Tak. Czuję się ojcem tego sukcesu. Może naciąganym, bo przecież to nie ja wybiegałem pudło, ale wiem, że lepiej się walczy mając obok kogoś, kto utrzymuje tempo, a to mi dzisiaj wyszło. Ostatnie 940 m w 4:21

Organizacyjnie bieg niesamowity. Bez żadnych fajerwerków. Podobno zrobiony na szybko. Wystartowało 220 osób, zebrano 5,5 tysiąca zł. Niesamowite było to, że chęć pomocy Tomkowi zgromadziła taką rzeszę ludzi. Nie tylko biegaczy, bo wśród startujących byli kijkarze (i to sporo), ludzie, którzy nie biegali całe wieki i po kawałku już maszerowali oraz spacerowicze. Doskonale wiem, że oprócz wymiaru finansowego ten bieg daje wielkiego kopa w zmaganiach z chorobą.

Tomku, trzymaj się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kolejne City Trail za nami

Od 2015 r. na tę chwilę czekamy od jesieni - startu kolejnych edycji City Trail. A krótko przed jest stres i radość jednocześnie. Podsumow...