20 grudnia 2014

New Balance M980GG2 Fresh Foam Boracay

Jak wiecie wygrałem buty New Balance M1980GB. Coś się tam porobiło z wysyłką, przestawiły nazwiska, ale buty dotarły męskie, w stosownym rozmiarze. Jakże się zdziwiłem, gdy dostałem smsa od kuriera bym się z nim skontaktował. Zadzwoniłem i dowiedziałem się, że przekazał paczkę koledze obsługującemu Nakło. Paczka dotarła do pracy, pudełko znajome, z wielkimi literami NB z jednej strony. Oj było zaskoczenie. Ze środka wyjąłem pudełko zastanawiając się czy tym razem nie dotarły damskie buty. Nic z tego! Wyjąłem męskie. Nowe wcielenie kultowych New Balance 980 określonych jako M980GG2, z handlową nazwą Fresh Foam Boracay.

Tym razem kolorystyka mniej rzucająca się w oczy - srebrna, a nie promieniotwórczo zielona. Ale coś świecącego musiało być. W komplecie do butów otrzymałem koszulkę techniczną o znanym mi z wcześniejszych butów odcieniu zieleni. Jako, że jest dość chłodno koszulka leży i czeka w szafie. W skrócie napiszę tylko tyle, że jest wybitnie cienka i przewiewna. Latem powinna przynosić ulgę.

Wracając do tematu obuwia. Najpierw zastanawiałem się czy to nie pomyłka i czy po paru dniach nie dostanę maila z prośbą o ich zwrot, ale postanowiłem być dzielny i stwierdziłem, że New Balance nie zbiednieje, jak zatrzymam dla siebie te buty. Dzięki temu model Fresh Foam Zante potraktowałem jako obuwie startowe i wylądował w pudełku i czeka w szafie na maraton w Łodzi.

980 postanowiłem wypróbować na ostro i może ryzykownie, choć miałem nadzieję, że na stopie będą leżały tak jak model 1980. Założyłem je na długie wybieganie, które docelowo miało liczyć 23 km. Może było to trochę ryzykowne, zwłaszcza, że nie biegłem w kółko, a ruszyłem z domu do Gorzenia.


Pobiegłem trasą, którą czasami pokonuję samochodem. Ze 3 km drogi wojewódzkiej, później ścieżka rowerowa, przeskok na drogi powiatowe. Buty nie gniotły, standardowo musiałem zatrzymać się ze dwa razy, by skorygować napięcie sznurowadeł. Bieg miły, przyjemny, bezproblemowy.

Wyszedł mi z tego półmaraton. Zegarek wskazał 21,13 km, czas 2:00:52 Ma szanowna małżonka postanowiła ograbić mnie z ostatnich dwóch kilometrów i "zasugerowała" bym jednak wsiadł do samochodu.

Na koniec parę słów o magicznej podeszwie Fresh Foam. Najpierw (chyba) był Adidas ze swym sławetnym Boost, później Puma z z pianką Faas, teraz do tego grona dołącza New Balance. Koncepcja jest w miarę prosta. Monolityczna podeszwa z dużą powierzchnią przylegania do podłoża, płytki bieżnik, elastyczna pianka o strukturze geometrycznej zamiast żelowej amortyzacji. Buty mają być wybitnie miękkie, ponoć puszyste.

Puszystości nie zauważyłem, bardziej miękkie są Faasy, co nie znaczy, że New Balance jest twarde. Skądże! Amortyzacja jest (jak na mój gust) idealna. Z jednej strony nie czuje się zapadania pięty, z drugiej nie ma się wrażenia tłuczenia o twardy beton. Przetaczanie z pięty na palce także jest przyjemne. Fakt. Zrobiłem  w nich raptem 61 km, ale wiem jedno. Nie odczuwam ich jako buty toporne. 

Kolejna ciekawostka - cholewka. Tak jak w wersji 1980 jest wykonana bez szyć w przedniej części. Wzmocnienia z tworzywa są naklejone, do tego bardzo wąskie. Czubek, od wewnętrznej strony wzmocniony twardszym tworzywem. Mi to odpowiada, choć przyznam bez bicia. Chciałbym, by owo wzmocnienie bardziej obejmowało okolice palucha, bo w moim przypadku jest to miejsce, które zużywa się najszybciej i po 100 km zaczyna pojawiać się przetarcie.
Cholewka jest dopasowana, dość opięta, ale nie ciśnie, do tego bardzo przewiewna. Wady? Może jedna, ale niezbyt upierdliwa, w zasadzie zauważalna tylko w marszu. Lekki luz pięty, która nieco pracuje góra-dół. W biegu tego nie zauważam. Na ciasnych zakrętach (na przykład przy nawrotach) stopa w bucie nie wariuje, wszystko zostaje na swym miejscu.

Druga wada to zbyt długie sznurowadła. Przy normalnym sznurowaniu cały kawał ciągnie się po ziemi. Upycham ich końce w dodatkowe dziurki.

Póki co twierdzę, że to super buty, jedne z dwóch najlepszych jakie miałem na nogach (drugie to NB 1980). Dziś pomyślnie przeszły trudny test jakim było 35 minut krosu w Parku Jana III Sobieskiego w Nakle. Na kamyku i piachu się nie ślizgały, na zbiegach i podbiegach dobrze trzymały stopy.

Model jest przedpremierowy, aż jestem ciekaw jak nieprzyzwoite pieniądze będzie kosztował.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Momiji

W Mierzęcinie byliśmy w ubiegłym roku, postanowiliśmy i w tym, jakby tego było mało postanowiliśmy pokusić Grzesia - entuzjastę Japonii. Dał...