03 grudnia 2014

Listopad za mną

Listopad to pierwszy miesiąc przygotowań do maratonu. Czy jestem z niego zadowolony? Nie do końca.
Zamarzyłem o debiucie maratońskim z czasem poniżej 3:30. Przyjaciółka zapytała czy nie lepiej na pierwszy raz obstawić 4:15, bo co później będę poprawiał. Ale co tam! Chcę ambitnie i w granicach możliwości! By to zrobić muszę jednak sumiennie przepracować zimę.
Jako metodę treningową wybrałem plan opracowany przez Jerzego Skarżynskiego, który zakłada 4-5 dni biegowych w tygodniu. Z założenia odpuszczam dodatkowy dzień, czyli środę. Trzeba trochę pomieszkać w domu.

Listopad był niestety czasem, gdy do domu wracaliśmy późno, bo pomiędzy 18.30 a 19.30. Bywało, że nie miałem siły na trening, że miałem ochotę się najeść. To sprawiło, że odpuściłem pięć treningów więc szlag trafił ok. 60 km. Owszem. Jak już zjadłem i chwilę posiedziałem nachodziła mnie ochota na bieg, ale z pełnym żołądkiem nie miało to sensu. Mam nadzieję, że grudniowy plan zdołam wykonać z nawiązką. Może nawet zrobię dodatkowo ze 2 środowe treningi.


Na kalendarzu wygląda to dość ładnie. Dużo tych ludzików.


A ile nabiegałem w listopadzie? Tylko tyle.

Tylko o 20 km więcej niż w październiku i 22 niż we wrześniu. W tym czasie wystartowałem w trzech biegach. Dwóch niepodległości (Drzewianowo i Pigża) oraz City Trail w Bydgoszczy.

Najbardziej irytują mnie przebieżki we wtorki i czwartki. Całego biegania ma być ok. 14 km, w tym przebieżki. I machaj tu setki albo dwusetki. Kilometrów przybywa tyle co kot zapłakał. Na czterysetkach jakoś idzie. 
Dlatego raz w tygodniu wprowadziłem coś innego. Bieg ze zmienną prędkością w takim układzie:
400/100+100/100+300/300+200/200. Daje to do wiwatu. Rozpocząłem od dwóch powtórzeń i co tydzień dokładałem kolejne (po drodze zrobiłem 10x400/400).


W grudniu plan wskazuje ok. 240 km ile z tego wykonam? Póki co mam motywację by wykonać 102%.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Trzynasty po raz drugi

Maraton Karkonoski poznałem dwa lata temu. Trasa wówczas zmasakrowała mnie na ostatnich 7 kilometrach. Do tego czasu nie wiedziałem, że zbie...